3dni, aby zakochać się w Toskanii ♥️

1

Któż z podróżujących po Europie nie ma w swoich planach odwiedzić krainy winem i słynną Prosciutto Pepatello płynącej ? Zdecydowanie jestem pewna, że każdy. A kto raz jej spróbuje, już zawsze będzie chciał wrócić w te niezwykle klimatyczne miejsca.

My postanowiliśmy wyrwać się z uczelnianego zgiełku i na trzy dni wyskoczyć do niesamowicie malowniczej krainy. Podczas tego wyjazdu niestety towarzyszył Nam lekki pech (opóźnienie samolotu, brak możliwości wynajęcia samochodu itd.) Jednak te doświadczenia dały Nam możliwość zobaczyć miejsca, o których nawet nie śniliśmy, a niezwykłe, toskańskie zapachy unoszące się w powietrzu na zawsze zostaną w Naszej pamięci jeszcze mocniej utrwalone.

DAY 1

Pierwszego dnia wyjazdu udaliśmy się zwiedzić Florencję, która znajduje się ok 1-1,5h drogi z lotniska Pisa (PSA) na które mieliśmy możliwość lecieć. Przy lotnisku znajduje się bardzo dobrze rozwinięta sieć autokarowa, dzięki czemu prosto z samolotu można się przesiąść na autokar np. bezpośrednio do Pizy, czy Florencji. My właśnie w Pizie postanowiliśmy zagospodarować pierwszy dzień i udaliśmy się tam autokarem za ok 7euro.  W autokarze otrzymaliśmy mapkę Florencji, dzięki której nie mieliśmy problemu z poruszaniem się po mieście. Mieliśmy po dyspozycji cały dzień, dzięki czemu postanowiliśmy na piechotę poruszać się po centrum miasta. Rozpoczynając od Piazza della Stazione niesamowicie klimatycznymi uliczkami dostaliśmy się do rzeki  Arno( a dokładniej most P.te S. Trinita). Brzegiem rzeki przeszliśmy wprost pod sam most Ponte Vecchio , który zrobił na Nas niesamowite wrażenie. Nie tylko w związku z ilością turystów, którzy w tym czasie przewijali się przez most, ale głownie z powodu cudownych sklepików oraz budek z niesamowicie pięknymi i kolorowymi pamiątkami.

received_1257854500980449

wlochy_Fotor.jpg

W pobliskiej restauracyjce http://www.leantichecarrozze.it/  zjedliśmy przepyszną włoską pizzę oraz wypiliśmy białe winko. Posiłek dodał Nam energii i dalej podróżowaliśmy przez urokliwe zakątki Florencji. Głównymi punktami o które zahaczyliśmy w samym centrum  Florencji były :przepiękny Plazzo Pitti wraz z niesamowitym ogrodem Boboli, Auditorium of Santo Stefano al Ponte, dom Dantego, kościół St. Croce, oraz obowiązkowa Katedra Santa Maria del Fiore wraz z niesamowitym  Baptysterium. Florencja zrobiła na Nas bardzo pozytywne wrażenie, szczególnie dlatego, że poruszaliśmy się po niej kompletnie bez większego planu. Bardzo serdecznie polecamy właśnie taki sposób zwiedzania, uwierzcie, można zobaczyć pięć razy więcej niż mieści się w przewodnikach.

IMG_20170618_151536_111.jpg

 

Z racji problemów z brakiem możliwości wynajmu samochodu (niestety nie mieliśmy ukończonych 21 lat 😢) byliśmy skazani na podróże komunikacja miejska. Tak tez dotarliśmy do Naszej cudownej wioseczki, która znajdowała się poza światem.

Przejazd FLORENCJA-> CECINA (pociągiem ) Rosignano Solvay->Castellina Marittima (autobusem)

Gdy marzyłam o podróży do Toskanii wyobrażałam sobie wielkie, nasłonecznione  pola z winoroślami znajdujące się na łagodnie opadających pagórkach. W dokładnie takiej potocznie mówiąc „zabitej dechami” wioseczce udało Nam się za pośrednictwem portalu z którego zawsze korzystamy podczas podróży – Airbnb.pl (www.airbnb.pl/c/kingaw206  rezerwując nocleg za pośrednictwem tego linka otrzymujecie -50zl na pierwszy nocleg) zarezerwować prześliczną kwaterę w której spędziliśmy 3 noclegi. Z racji całodziennego pobytu we Florencji do wioseczki dotarliśmy późnym popołudniem. Byliśmy niesamowicie głodni, a jedynym miejsce w którym mogliśmy coś zjeść była niesamowicie klimatyczna tawerna Bar II Muretto w której trafiliśmy na degustację wina, serów oraz swojskiej szynki, za która zapłaciliśmy całe 10€. Do dziś czuję w ustach ten niesamowity smak szyneczki oraz wina, z pobliskiej winiarni. Zdecydowanie polecamy to miejsce ze względów na niesamowita przychylność gospodarzy oraz niezapomniane smaki. W mieścince przez trzy dni byliśmy traktowani przez tubylców jak prawdziwi turyści. Uśmiech nie wchodził im z twarzy, gdy każdego dnia witali Nas oraz żegnali na dobranoc. Właścicielem jedynego sklepu w Castellina Marittima jest mąż właścicielki Naszej kwatery, również cudowni ludzie!

IMG_20170604_203613_017

Z okien Naszej kwatery poza polami w oddali  zauważyć można było przepiękny widok na morze, a na nim dziwną, morska lagunę. Ten niesamowity widok nie dawał Nam spokoju i  drugiego dnia postanowiliśmy zbadać ten teren. Wybraliśmy się autokarem do miejscowości Rosignano Solvay,  skąd ruszyliśmy na piechotę wzdłuż wybrzeża. Spacer plaża był niesamowity, po ok 2km drodze dotarliśmy do miejsca, w którym widok był tak niesamowity, że nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom. Ukazała Nam się przepiękna biała plaża, dosłownie nazywana White Beach Vada. Na czym polega fenomen tej przepięknej plaży z nieskazitelnie czystą wodą. Otóż pobliskie zakłady chemiczne spuszczają do morza białe, mętne ścieki. My kompletnie o tym nie wiedzieliśmy i korzystaliśmy tego dnia z kilkugodzinnej, morskiej kąpieli. W późniejszym czasie nie zaobserwowaliśmy żadnych skutków ubocznych na skórze, czy zdrowiu.

3_Fotor.jpg

IMG_20170609_160438_659

Po całodniowym plażowaniu, postanowiliśmy zjeść coś w okolicy. Niestety z racji, że było to poza sezonem, większość restauracji była zamknięta. Jedynym miejscem, które udało Nam się zastać otwarte, była Pizza Express, w której zjedliśmy zdecydowanie najlepsza pizze w Naszym życiu! Jest to obowiązkowy punkt podczas pobytu w okolicy dla wszystkich fanów prawdziwej, włoskiej pizzy ! MNIAM !
Cały dzień zakończyliśmy na kolacji, którą odkryliśmy wracając do Naszej tawerny w Castellina Marittima, a mieściła się … w piwnicy ! Kolejne niesamowicie klimatyczne miejsce na Naszej Toskańskiej trasie, obowiązkowe do odwiedzenia dla kustoszy win, serów i pozostałych tamtejszych smakołyków. Osteria Del Cavaiolo Di Botteghi Cristina jest miejscem niezwykle urokliwym, my mieliśmy okazję zjeść tam kolację przy blasku świec, doskonałym winie, oraz wspaniałej muzyce na żywo. POLECAMY !

IMG_20170604_203725_452

Day 3

Dzień trzeci, to dla Nas wieczorny powrót do domu, więc postanowiliśmy wstać wcześnie i w 100% wykorzystać go na wycieczkę do długo wyczekiwanej Pizy. Podobnie jak wcześniej autobusem, a następnie pociągiem przejechaliśmy do miasta Krzywej Wieży. Z racji ogromnego upału, który towarzyszył Nam od samego poranka postanowiliśmy nie przesadzać ze zwiedzaniem i podobnie jak we Florencji prosto z dworca spacerem udaliśmy się docelowo na sam Piazza del Doumo. Po drodze podziwialiśmy St. Maria della Spina, po raz kolejny urokliwe mosty na rzece Arno,  St. Paolo All”Orto, oraz przepiękny ogród botaniczny. Tułaczkę zakończyliśmy w restauracji, gdzie tym razem zajadaliśmy się makaronami.

 IMAG4973

Ważne informacje (głównie dla studentów)

  1.  Wynajem samochodu- Gwarancją możliwości wypożyczenia samochodu we Włoszech jest ukończenie 21roku życia (bardzo zwracają uwagę na datę urodzin). Niestety to nie koniec komplikacji dla młodych kierowców. Młody kierowca zobligowany jest do uiszczenia opłaty za ubezpiecznie młodego kierowcy( w Naszym przypadku za 3dni było to ok 60euro). Kolejna sprawa to obowiązek posiadania karty kredytowej, która jest niezbędna, ponieważ stanowi ona zabezpieczenie dla firmy wynajmującej. Minimalna kwota, którą mogą sobie zażyczyć firmy typu rent-a-car to ok 1200zł (na karcie kredytowej)
  2. We Włoszech wszelkiego rodzaju komunikacja miejska jest świetnie rozwinięta, przez co można dojechać autobusem, czy pociągiem do każdego krańca Toskanii(tak też właśnie było w Naszym przypadku)

<

5 days in London

      

DAY 1

Przejazd Stansted-London 12 GBP (zamawiane internetowo, gdy zamówicie dużo wcześniej cena wynosi nawet 5GBP). Na miejscu schodzimy do metra i automatycznie kupujemy kartę OSRTAY(odpowiednik Naszego URBAN) koszt samej karty to 5GBP, jest on zwrotny zaraz po oddaniu karty w automacie. Można doładować ją za wybraną kwotę i podróżować czerwonymi autobusami, bądź metrem. Metro jest oczywiście znacznie bardziej opłacalną opcją, dla tych, którzy potrzebują szybko dostać się do danego miejsca, jednak jest dosyć drogi (1 przejazd to ok 2,1GBP) W Londynie Istnieje jednak bardzo fajna “blokada”, dzięki której za przejazdy nie zapłacimy dziennie więcej niż ok 6,5 GPB (tzn płacisz za 4 przejazdy, resztę masz gratis). Autobusy natomiast to koszt ok. 1,5GB/przejazd i tu również pojawia “blokada” przejazdowa na 4 przejazdy. Niestety podróżując autobusami trzeba być świadomym, że korki Londynskie w godzinach szczytu  niesamowicie opóźniają przejazd, ale za to można podziwiać Londyn  w całej okazałości, co jest również nie lada przygodą :))

IMG_2420

Naszym miejscem zamieszkania był Hostel CLINK 78, z pełnym przekonaniem mogę polecić to bardzo klimatyczne miejsce, śniadanka za 1GBP w zupełnie wystarczające dla studentów, a klimacik wieczornego piwka niezastąpiony !:)


IMG_2383_Fotor.jpg

Pierwszego dnia obowiązkowym punktem są odwiedziny na Parlamentu oraz centrum miasta. Tak wiec zrobiliśmy i my. Wybraliśmy się na spacer z metra przez obowiązkowy Westminster Bridge, a następnie deptakiem obok London Eye trafiliśmy na Bożonarodzeniowy Jarmark. Coś wspaniałego !!! serdecznie polecamy, a w szczególności słodkości, grzańce, frytki inne pyszności ! Kolejnym punktem dnia była wizyta  w NATIONAL GALERY, do którego przeszliśmy kolejnym niesamowitym mostem, godnym uwagi – WATERLOO BRIDGE. W tym, jednym z najważniejszych muzeów Europy podziwialiśmy dzieła, które znaliśmy jedynie  z licealnych podręczników. Wspaniała sprawa ! A to wszystko oczywiście za free. Całodniowy spacer po ścisłym centrum miasta dał Nam ostro w kość, również i Naszym żołądkom, więc postanowiliśmy udać sie do włoskiej pizzeri obok Hostelu, gdzie kupiśmy za 5GBP przepyszną pizzę. Pizzeria MendittaAreo stała się Naszym codziennym punktem zaspakajania głodu.

IMG_2379_Fotor.jpg

IMG_2370_Fotor.jpg

Day2

Kolejny dzionek to pyszne tosty i niezastąpiona, hostelowa sałatka owocowa. Tego dnia postanowiliśmy zaoszczędzić troszkę gotówki i poruszaliśmy się po mieście autobusami, dzięki czemu mogliśmy również rozwinąć Naszą orientację w terenie. Autokarem udaliśmy sie do Nature Museum, które potem wspólnie okrzyknęliśmy za najlepsze londyńskie muzeum. Żywe eksponaty, oraz zapierające dech w piersiach, ruchome wystawy zrobiły na Nas piorunujące wrażenie. W muzeum spędziliśmy ok3h, ale można by pobyć tam zdecydowanie dłużej!!:))) Wychodząc z muzeum rozpoczęliśmy obiadowe poszukiwania, ale Naszym oczom ukazała sie niesamowicie zjawiskowa Opera, wstęp do części wystaw jest oczywiście bezpłatny. Nie mogliśmy zaprzepaścić takiej okazji i na miejscu mieliśmy okazję ruszyć na historyczną wyprawę po różnych częściach świata i oglądać wystawy np. XV wiecznej Japonii, historii mody świata, czy starożytnej Ameryki. Świetna sprawa, godna polecenia.

IMG_2442_Fotor

Dalej przechadzaliśmy się cudownie przystrojonymi uliczkami, podziwialiśmy ruchome wystawy najdroższych sklepów jak D&G itd. Po małej przerwie na Mc-donaldowego Wrappa postanowiliśmy kontynuować długi spacer i udaliśmy się do Buckingham Palace. Szczerze mówiąc samo miejsce nie zrobiło na Nas piorunującego wrażenia w porównaniu do pozostałych uliczek i miejsc, na które przypadkiem trafiliśmy w drodze do pałacu. Park, którym dochodzilismy do pałacu – Eaton Square Gardens, był nieoświetlony, a z racji, że byliśmy tam wieczorem było dosyć mrocznie, co jeszcze bardziej zniechęciło Nas do całej okolicy. Na zakończenie dnia udaliśmy się na Black- Friday shopping, który niestety się nie udał, przez fałszywy zamach terrorystyczny. Cały dzień dostarczył Nam niesamowitych wrażeń, a spacery po londyńskich ulicach jeszcze bardziej rozkochały Nas w tym mieście!

IMG_2395.JPG

Day 3

Trzeciego dnia postanowiliśmy nieco odpocząć po wczorajszym maratonie i pierwszym punktem zwiedzania okazała się niesamowicie monumentalna Katedra St.Paul’s, która zachwyciła Nas od zewnątrz, ponieważ zwiedzanie jest bardzo kosztowne. Z placu katedry udaliśmy się spacerkiem do kontrowersyjnego Tate Modern, który zrobił na niektórych mieszane wrażenie. Nowoczesne muzeum w którym eksponatami są np. sedesy  oraz inne dziwadła niektórych zachwyciło, a niektórych wręcz przeciwnie. Bardzo warty uwagi jest jednak punkt widokowy na samej górze muzeum,z którego rozpościera się przepiękny widok na miasto. Nieopodal Tate mieści się muzeum Shakespeare, zupełnie w innym stylu, do którego zdecydowanie warto wstąpić, aby poczuć odmienny klimat. Następnie postanowiliśmy udać się godzinnym spacerem do cudownego Covent Garden, gdzie mogliśmy jeszcze bardziej poczuć magię swiąt. Kolejnie udaliśmy się do British Museum, w którym bylismy zdecydowanie za krótko- niecałą godzinę, ponieważ muzeum jest otwarte jedynie do 18.00. Dlatego polecamy udać się do niego zaraz rano, aby móc wykorzystać czas w nim jak najdłużej. A uwierzcie, jest warto !!!:)) Z British Museum udaliśmy się na zaległy shopping, a prosto po obfitych zakupach do uroczego WINTER WONDER LAND. !! zdecydowanie był to hit Naszego wyjazdu, cudowne zapachy, przepiękne zimowe dekoracje, oraz niezastąpiony klimat, zdecydowanie must have londynu !

IMG_2413_Fotor.jpg

Day4

Czwartego dnia z samego rana udaliśmy się do ślicznego kościółka, w którym spotkaliśmy księdza z Boliwi, a nastepnie wyruszyliśmy na wyprawę do Greenwich.  Dojazd na miejsce trwał ok 1,5h, ale zdecydowanie opłacało się, aby pospacerować po cudownej okolicy. Samo wejście do obserwatorium jest płatne, więc my postanowiliśmy oglądać je z zewnątrz. Teren jest otwarty i jak najbardziej nie trzeba wchodzić do środka. W ogrodach spędziliśmy ok3 h i z Greenwitch przejechaliśmy do Sky Garden(bilety są darmowe, jednak trzeba zarezerwować je wcześniej przez internet i koniecznie mieć przy sobie wydruk biltey). Sky Garden to dosłownie podniebne ogrody, na które wyjeżdża się aż 36 pięter. Na samej górze wśród ogrodów znajdują się restauracje, kawiarnie i co najważniejsze przepiękne tarasy widokowe. Warto zarezerwować sobie bilety na godzinę kiedy słońce zachodzi, bo widok jest niesamowity !:)) W drodze powrotnej udaliśmy się na przepyszny obiad pod samym Tower of London oraz obowiązkową kawusię. Z Tower of London udaliśmy się spacerem do CHINA TOWN, ale nie zrobiło na Nas specjalnego wrażenia i szybko wróciliśmy do hostelu.

Day 5

Ostatniego dnia udaliśmy się początkowo na zwiedzanie British Library ( która w większości niestety jest płatna), więc szybko z niej wyszliśmy i udaliśmy się autokarem do cudownego CAMDEN -STREET. Cała dzielnica, a w szczególności główna ulica urzekła Nas ogromnie. To kolejne miejsce w Londynie, gdzie nie można oprzeć się pysznością street food, oraz nie wstąpić do malutkich, urzekających sklepików.

Kilka trików:

  1. Nie sugerujcie sie czasem, pokazującym, że np. do przejścia jest 30min, ponieważ w Londynie każde miejsce jest zachwycające i automatycznie wszędzie chce się wejść i robi się z tego 1,5h.
  2. Warto pobrać aplikację CITYMAPPER, która posiada połączenia całej infrastruktury Londynu i dzięki niej nie mieliśmy problemu nigdzie trafić